” Kiedyś było lepiej …. „

Ostatnio bardzo często słyszę to zdanie, w szczególności odnośnie do lat 80-tych czy 90-tych. Ale czy tak naprawdę kiedyś było lepiej ? Ja zaczynałem treningi w 1997, mając 16 lat. Teraz z perspektywy lat myślę, że to był dobry czas by zacząć, oczywiście strasznie żałuje, że nie rozpocząłem nauki w wieku 5 lat. Każdy wiek jest dobry, by zacząć cos robić , nie ważne ile mamy lat, za to liczy się, że postanowiliśmy się ruszyć i zrobić coś dla siebie. Nie można więc myśleć „co by było gdyby”. To, że zaczniemy trenować wcześniej, nie znaczy że wytrwamy w treningach. My, zaczęliśmy treningi sporą ekipą. Była to paczka ludzi już zżytych ze sobą ze szkoły, podwórka, wspólnych meczy koszykówki i imprez. Jak trafiliśmy na treningi ? to inna historia … Początek treningów, poza tym, że są ciężkie, to najlepszy okres dla nas. Wszystko jest nowe, poznajemy nowych ludzi, wspólnie wylewamy siódme poty na treningach i zaczynamy tworzyć zgrany team. W tej początkowej fazie nie ma miejsca na opuszczanie zajęć. Nie pamiętam, bym przez pierwsze pół roku opuścił choć jeden trening. Trochę podobnie jest w tych czasach. Ludzie początkujący mają najlepszą frekwencje, są zafascynowani nową pasja , to etap gdy człowiek najbardziej chłonie wiedzę i najszybciej się uczy. To też czas, gdy uczymy się prostych technik i ciężko o kontuzję, która może nas wykluczyć z treningów , no chyba że zrobią to tak zwane „zakwasy”, które budzą zdziwienie na twarzach początkujących U mnie pierwszą z przerw w treningach, była miesięczna pauza, gdy musiałem poprawić chemię Ten miesiąc bez treningu ciągnął się jak rok, prze to w ogóle nie mogłem skupić się na nauce, na szczęście udało się poprawić ocenę i mogłem wrócić do ćwiczeń. Druga, powiedzmy przerwa, to gdy złamałem rękę robiąc salto bokiem .Był to ostatni skok, już miałem wychodzić z sali zapaśniczej AKS w Chorzowie ( już jej nie ma, postawili tam centrum handlowe ). Napisałem „powiedzmy przerwa”, bo mimo złamanej ręki na drugi dzień pojechałem po gips do przychodni i oczywiście na trening, bo szkoda mi było opuścić choć jedną godzinę. Przecież mogłem robić gwiazdy na drugiej ręce, a do kopnięć jej nie było potrzeba. Miałem wrażenie że jak nie przyjdę na jeden trening, to reszta trenujących ucieknie mi o kilka lat … Chyba w tych czasach w ludziach nie ma takiego podejścia. Z jednej strony ludziom szkoda pieniędzy na treningi, a potem mimo opłaty nie przychodzą na nie . Każdy oczywiście ma ważny powód, czemu go nie ma na zajęciach, te powody bardzo łatwo znaleźć, są wszędzie. Za moich czasów również płaciło się za treningi. Czy była to mniejsza kwota ? Jak dobrze pamiętam płaciliśmy 60 zł miesięcznie, oczywiście w tamtych latach nie były to małe pieniądze. Miałem 16 lat, wiec rodzice dali mi wybór: albo kieszonkowe miesięczne albo zajęcia, wybór był prosty. Ale wracając do tych lepszych czasów… Bo niby nasze dzieciństwo było lepsze, łatwiejsze… Jeśli chodzi o treningi, to nie wiem czy lepsze. Nie mieliśmy takiego zaplecza treningowego, pamiętam że zawsze trenowaliśmy w jakieś starej sali, gdzie były 2 materace na krzyż. Dojeżdżaliśmy na treningi komunikacją, nieraz ponad godzinę. Instrumenty na treningi robiliśmy sami, na salach nie było nagłośnienia bluetooth. Mieliśmy stary magnetofon i kasetę z muzyka z Mortal Kombat. Co mieliśmy ? Dobrą ekipę z którą mogliśmy trenować ( na sali było ok 50 osób ) i która chciała ćwiczyć. Trenera ? nie zawsze dojechał na treningi, ale zawsze sobie radziliśmy, bo ciągle było coś nowego do przyswojenia. Ale to też inna historia.
Wiek 15-16 lat, to czas idealny, by zaczynać trening . Młodzież jest już powiedzmy samodzielna, sama decyduje o tym czy chce trenować ( przynajmniej mam taką nadzieje ). Ale to także etap w życiu, gdzie będzie dochodzić wam coraz więcej obowiązków. W przeciągu kilku lat, szkoła, studia, praca, dziewczyna, imprezy. Ale dalej od was zależy jak to poukładacie!
Jak to kiedyś powiedział Contra Mestre Formiga: ” nie urodził się jeszcze taki, którego , by trzeba było zmusić do tego, by był dobry w Capoeira „. Dla nas w tamtych czasach nie było ograniczeń. Jak widzieliśmy jakąś technikę na kasetach VHS ( nie było youtuba, wiem że niektórzy młodzi nie uwierzą ) od razu próbowaliśmy ją przyswoić.

Ok, na dziś już skończę z pisaniem 🙂 nigdy nie była to moja mocna strona, wiec przepraszam za ten trochę bełkot, postaram się poprawić. A tak to następne małe wyzwanie.

 

Share This
%d bloggers like this: